Pięć dobrych lat
GW Kielce nr 134, wydanie kik z dnia 09/06/2000 , str. 4Ziemowit Nowak: Po pięciu latach "Gazeta Wyborcza" wraca do akcji "Rodzić po ludzku". Czy od tego czasu zmieniło się w świętokrzyskich oddziałach położniczych? Andrzej Malarewicz * : Bardzo się poprawiło, i to w znacznej mierze dzięki akcji "Gazety Wyborczej". Zmienił się stosunek lekarzy i personelu medycznego do tego typu akcji. Początkowo podchodziliśmy nieufnie do ankiet, szczegółowych pytań, nie lubiliśmy, gdy ktoś tak dokładnie przyglądał się naszej pracy. Praktycznie każdy z 14 oddziałów położniczych w naszym województwie jest otwarty, czyli matkę i dziecko można odwiedzać o każdej porze dnia. Dawniej tak nie było. Oczywiście, powoduje to kłopoty, bo musimy dużo więcej czasu poświęcać na zachowanie czystości i higienę. A inne innowacje? Szkoły rodzenia, porody rodzinne? - Ze szkołami rodzenia niestety od dwóch lat, czyli od początku reformy w służbie zdrowia, jest trochę gorzej. Szkole rodzenia trzeba zapewnić pomieszczenie, personel, a kasa chorych nie daje na to ani grosza. I nie wydaje mi się, aby coś się zmieniło w przyszłorocznych kontraktach. Ja na swoim oddziale oddelegowuję do szkoły rodzenia dwóch asystentów, ale w tym czasie ktoś ich musi zastąpić przy łóżkach. Cztery oddziały w województwie w ogóle nie prowadzą szkół rodzenia, pozostałe ograniczyły czas trwania zajęć. Przyszli rodzice skarżą się, że woleliby przychodzić np. między 16 a 18, a szkoła jest czynna między 12 a 14, i nic z tym nie możemy zrobić. Za to porody rodzinne proponuje zdecydowana większość oddziałów, a pięć lat temu prawie żaden tego nie robił. W naszym szpitalu mam już dwie sale do takich porodów, wkrótce wszystkie sale porodowe będą do nich przygotowane. Obecnie ponad 10 proc. porodów odbywa się w towarzystwie zaproszonej przez matkę osoby i ta liczba rośnie. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, już od października będziemy proponować zupełną nowość - jako czwarty oddział w Polsce zaoferujemy porody w wodzie. "Gazeta" promuje tzw. rooming-in, czyli możliwość przebywania matki z dzieckiem od samego momentu porodu. Czy tu coś się poprawiło? - Zdecydowanie tak. Oferuje to większość oddziałów. Ja nawet daję dziecko w ręce matki zanim przetniemy pępowinę. To bardzo ważne, pozwala znacznie złagodzić stres, jakim dla noworodka jest przejście ze środowiska płynnego do nieprzyjemnego powietrza. A co ze skargami matek i ich rodzin? - Prawie ich nie ma. To chyba najlepszy dowód, że sytuacja się poprawiła. Na co wcześniej skarżyły się kobiety? - Właśnie na stosunek personelu, złą opiekę nad nimi i dziećmi. A wskaźniki medyczne, czy one też się poprawiły? - Odnieśliśmy bardzo duży sukces. W 1999 r. wskaźnik śmiertelności okołoporodowej płodów i noworodków wynosił w Świętokrzyskiem 9,8 promila, co dało województwu drugie miejsce w kraju, po warmińsko-mazurskim. Pięć lat temu wskaźnik ten wynosił aż 14 promili. Jak daleko nam pod tym względem do Unii Europejskiej? - Tam średnia śmiertelność niemowląt to 6 promili. ROZMAWIAŁ ZIEMOWIT NOWAK * Prof. dr hab. Andrzej Malarewicz jest ordynatorem oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Miejskiego w Kielcach i konsultantem ds. położnictwa i ginekologii Świętokrzyskiej Regionalnej Kasy Chorych ° Drogie Czytelniczki! Wypełniajcie ankiety, które można znaleźć na stronie internetowej "Gazety", a w sobotę w "Wysokich Obcasach". Piszcie listy. Opisujcie porody i szpitale. Podajcie nazwisko najżyczliwszego lekarza i położnej. Te informacje pomogą nam opracować i wydać na gwiazdkę "Przewodnik po szpitalach położniczych". Nagrodzimy też najlepsze szpitale, lekarzy i położne! Adres: "Rodzić po ludzku", skrytka pocztowa 44, 02-783 Warszawa 59; e-mail: rodzicpoludzku@gazeta.pl; Internet: www.gazeta.pl/rodzicpoludzku; Infolinia o akcji w Fundacji RpL: (022) 627-27-03 pon.-pt. w godz. 11-15; Organizatorzy akcji: "Gazeta Wyborcza" i Fundacja Rodzić po Ludzku; Partnerzy: miesięcznik "Twoje Dziecko", telewizja TVN, Program I PR i producent pieluszek Pampers
Źródło: GW