Zaspokoi niedosyt szefa?
GW Opole nr 75, wydanie opo z dnia 29/03/2003 - 30/03/2003 OD DRUGIEJ STRONY, str. 2Beata Łabutin: W kasie chorych od początku jej istnienia pracuje rzecznik prasowy. Tymczasem zatrudnił pan niedawno dodatkową osobę jako specjalistę ds. kontaktów z mediami, a inną przesunął do tzw. działu komunikacji społecznej. Po co to wszystko? Kazimierz Łukawiecki: Taki dział jest ujęty w strukturze Narodowego Funduszu Zdrowia i będzie u nas, w opolskim oddziale, funkcjonował. Poza tym prowadzę pewną politykę kadrową, zwolniły się trzy etaty, niedługo zwolnią się może następne, uznałem więc, że mogę przyjąć do pracy fachowca, jakim jest pan Andrzej Szopiński-Wisła. Dobrze go pan zna? - Nie, ale od jakiegoś czasu obserwuję to, co robi, i mam dla tego uznanie. Ile będzie zarabiał nowo przyjęty specjalista? - Pani wybaczy, ale to są wewnętrzne sprawy kasy chorych. Ale kasa to nie jest prywatna firma, dysponuje przecież społecznymi pieniędzmi. - To nie będzie wygórowana kwota, no, powiedzmy średnia pensja w kasie [rzecznik prasowy zarabia niecałe 3 tys. zł brutto - red.]. Czy specjalista ds. mediów i rzecznik prasowy to nie to samo? - Specjalista zajmie się m.in. naszą stroną internetową i biuletynem. Zresztą po wejściu NFZ więcej ludzi będzie przychodzić po informacje, bo dużo się zmieni. Poza tym zobaczymy, jak to wszystko będzie funkcjonowało, i po trzech miesiącach ocenimy. A co przeczytamy w biuletynie? Do kogo będzie skierowany? Z jakich funduszy pan go sfinansuje? Czy nie lepiej te pieniądze przeznaczyć na leczenie? - Mam nadzieję, że będzie się samofinansował, bo na pewno nie mogą na to pójść pieniądze z tych przeznaczonych na świadczenia. Nakład nie będzie duży, pisemko chcemy sprzedawać zainteresowanym. W biuletynie będą nie tylko informacje na temat pracy oddziału, ale w ogóle o środowisku medycznym. Ja sam mam niedosyt informacji. ROZMAWIAŁA BEATA ŁABUTIN
Źródło: GW