Reklama

AdSense:

Linki sponsorowane

Od kuchni

Gazeta Stołeczna nr 153, wydanie waw z dnia 03/07/1993 - 04/07/1993 , str. 3

Kiedy zasiadamy wygodnie w fotelu w Sali Kongresowej i zaczynamy słuchać muzyki, nie zastanawiamy się jak wiele pracy trzeba i umiejętności, aby to wszystko, co odbywa się w danym momencie na scenie dotarło do naszych uszu. Aparatura nagłaśniająca zamontowana w Sali Kongresowej ma moc ponad 8 tys. wat z obu stron (prawy i lewy kanał). Nie trzeba dodawać, iż dźwięk, który dociera do słuchacza jest stereofoniczny. Do nagłośnienia wczorajszego koncertu Michaela Breckera potrzebne było ponad 5 km kabli. Ekipa techniczna Breckera przywiozła ze sobą kilka ton sprzętu, w tym coś, co potocznie nazywa się "elektrownią", czyli samodzielną instalację nagłośniającą i zasilającą. Z niej dopiero wysyłano dźwięk dla publiczności. "Elektrownia" pobierała w czasie koncertu prąd w ilości takiej jak mały zakład produkcyjny. Samo stanowisko syntezatorów obsługiwanych przez Breckera składało się z 16 instrumentów. Inną ciekawostką może być fakt, iż Leny White, perkusista grający w obu wczorajszych formacjach, do występów z Eddim Gomezem zażyczył sobie bębnów firmy Sonor, a z zespołem braci Breckerów grał na swoich Tamach. Warsaw Summer Jazz Days to nie tylko muzyka. W kuluarach otwarto dwie wystawy fotograficzne. Autorem pierwszej - z ostatniego pobytu Pata Metheny w naszym kraju - jest Jan Bebel. Drugiej - zamieszkały w Hamburgu Jacek Przybyłowski. Jak mówi sam autor, jego prace łączą przeszłość z teraźniejszością w światowym jazzie. Dodatkową atrakcją są obrazy Anatola Karonia. Natomiast nasza [,Gazeta Wyborcza'] zafundowała miłośnikom jazzu słodycze.

Źródło: GW



tyk reklamowe gadżety serwisy randkowe kanały tekstylne odzyskiwanie danych warszawa